po wczorajszym basenie, zbyt dobrze się spało. i nie poszła na wykład, ani na tkwp. siedzę na uczelni... zaczęło mi się nudzić więc pomyślałam że napiszę notkę..
na basenie było śmiesznie, choć strasznie zimno. czas strasznie szybko zleciał.
wczoraj miał dziwacznego focha. nawet nie wiem o co. i żeby mi jeszcze powiedział o co to by było ok. a on milczy...
_
notka w tym miejscu się urwała.
po tym jak wypiłam kawę z mamą. teraz zasnąć nie mogę. popatrzyłam do lustra a tam zombie.. może nie takie jak w tedy, gdy nie spałam dłużej niż mogłabym się spodziewać. ale jakieś tam na pewno...
bardzo śmiesznie i fajnie było dziś w drodze do domu. strasznie się cieszę. miło jest pogadać o różnych rzeczach i robić głupie rzeczy. ja to lubię. jak mi to powiedziano. mam niestwierdzone ADHD. chyba jest to możliwe. gdzieś wysiedzieć w miejscu jest mi ciężko. potrafię. nie mówię, że nie, ale. jakoś chyba, aż tak to do mnie nie pasuje... czyż nie.? wielokrotnie myślałam nad tym, że powinnam być bardziej opanowana, spokojna i wszystkie emocje jakoś wstrzymywać.. bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie jedna osoba może tego nie lubić. dla wielu osób mogę być dziwna. wiem o tym...
o wszystkim myślę poważnie, jestem świadoma wszystkiego. bo przyszło mi kochać.. mimo, że wielokrotnie czuję się zła, czuję się dziwnie, wkurza mnie nie jedna rzecz. wciąż kocham tak samo, a nawet każdego dnia tej miłości przybywa, do tej z poprzedniego dnia jest dodawana z chwili obecnej..
pamiętam... jedno z pierwszych spotkań.
odprowadził mnie. stoimy, cisza trwa.
po czym nieśmiało zapytałam czy mogę go przytulić.
poczułam się szczególnie, poczułam się bezpiecznie,
inaczej.
po czym odezwałam się jeszcze raz,
stwierdziłam, że jest strasznie chudy.
chyba tak to się zaczęło.
i trwa do teraz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz